Wartość moich zwłok to:

31924 zł

Sprawdź wartość swoich »

piątek, 28 października 2011
Bardzo ważne bzdury

Ostatnio z I. dość często się sprzeczamy, głównie z mojej winy. Przykre w tym wszystkim jest to, że najczęściej chodzi o bzdury, zatruwające życie pierdoły. Czasem o rzeczy ważne, ale zwykle o BWB - czyli tytułowe bardzo ważne bzdury.

Kochamy się - to ważne. Chcemy ze sobą być pomimo wszystko. Dlatego tym bardziej nie powinniśmy musieć "przełamywać problemy nieznane w innych związkach", bo to jest męczące. Trzeba być normalnym. Nie chcę jej stracić, jest jak dotąd czymś najlepszym co mnie w życiu spotkało. No i trzyma mnie w stanie względnej normalności :-)

Obiecuję być dobrym chłopem... :-* (Tak - Buziak dlatego że wiem że tu zajrzysz :-) ).

16:37, empi17 , Life
Link Komentarze (2) »
wtorek, 23 sierpnia 2011
Zmiany

Zmiany. Są. Były. Będą. Tak to już w życiu jest.

Sokrates ze mnie zrezygnował. Jakieś cięcia czy coś, nie jest to już dla mnie ważne. Oni na tym tracą, ja sobie poradzę i znajdę lepszą robotę. A w zasadzie - poradzimy i znajdziemy, bo mam dużo wsparcia od I., która bardzo mi pomaga. Cóż - to normalne w stadzie. :-) Tymczasem Nexia znów się popsuła - amorki... Zaczyna wkurzać mnie ten wóz. Pora na zmianę, ale to za dwa lata przy dobrych wiatrach.

Najpierw trzeba będzie kupić sofę.

11:25, empi17 , Life
Link Komentarze (1) »
sobota, 20 sierpnia 2011
Tak razem.

William Robert Thornton (znany też szerzej jako Billy Bob) powiedział kiedyś: najważniejsze to przyjaźnić się ze swoją kobietą. Myślę że coś w tym jest.

I. coraz bardziej uczestniczy w moim życiu. Nie chodzi tu o wesele brata (na którym bardzo mi pomogła), śpiewanki w Skrzynce Pocztowej czy też różnorakie wyjazdy w Polskę. Nie. W sensie to też, ale tu chodzi o coś ważniejszego.

I. to dziewczyna, która aktywnie (!) pomagała mi przy naprawie i regulacji nexiowych hamulców, "tymi ręcami" wciskając tłoczek w zacisk. Która sama wyszła z propozycją bycia sonarem i usiadła z tyłu autka szukać źródła tajemniczych pisków podczas jazdy (winien lekki luz na amortyzatorze). Która z jednej strony dzwoni do mnie  zła że od 8 godzin siedzę w garażu żeby spytać czy nie jestem głodny i czy nie przynieść mi kanapek.

Mam cudowną kobietę. Farciarz ze mnie.

11:45, empi17 , Life
Link Komentarze (3) »
niedziela, 14 sierpnia 2011
Krakowsko

Z racji ślubu mojego brata udałem się z I. w podróż poślubną ;-). Wybór padł na zacne stołeczne królewskie miasto Kraków (taka dzielnica Nowej Huty). Pomimo przebojów pociągowych (nie ma to jak 5h jazdy do Poznania...) i mieszkaniowych (zmiana w ciągu 15 minut miejsca noclegu - bo w poprzednim było obskurnie) wyjazd uważam za udany, nawet bardzo. No bo jak inaczej można określić wspólne spacery po rynku, zwiedzanie zabytków, spaghetti elfów, muffiny, obiad 135 m po ziemią czy kupno ozdobnej deseczki do kuchni? No jak? ;-) 

14:54, empi17 , Life
Link Komentarze (2) »
wtorek, 19 lipca 2011
Uroboros

Tak to już w życiu jest, że jak coś się kończy, to zaczyna się coś nowego. Początek i koniec. Śmierć i narodziny. Zamknięcie i otwarcie. I tak w kółko kręci się nasz mały światek.

Zamknęli SCK Kontrasty. Smutno, nie tylko ze względów kulturalnych dla naszego zagubionego miasta, ale też prywatnych. Mury tegoż szacownego miejsca miały dla mnie wartość sentymentalną - pierwsze imprezy na studiach, imprezy w trakcie studiów, dużo starych nowych twarzy, "nocne Polaków rozmowy" o życiu, polityce, kobietach i o życiu właśnie ;-), pierwsza poważniejsza praca - szansa, która pomogła mi uwierzyć w siebie.

I tak w jednej chwili, w jednym momencie, wszystko to się skończyło.

Ale coś nowego się też rodzi - firma zaczyna rozkwitać, za mną poważne sprawdziany zawodowe...

Co ważniejsze, również życie prywatne zaczyna rozkwitać i wkraczać w nową fazę. Są poważne i mniej poważne rozmowy, poważne i mniej poważne plany... Są szklanki do drinków i pokale do piwa, na pamiątkę Kontrastów właśnie. Jest patera z Carrefoura. Jest Ona i jej iskierki w oczach. I jestem ja z dziwną pewnością dni przyszłych i ufnością dziecka patrzącego w stronę słońca. Dawno tak się nie czułem.

Coś się kończy, coś się zaczyna... Wąż zjada własny ogon.

sobota, 02 lipca 2011
Tyle się dzieje

Świat pędzi naprzód. Wiele się dzieje, bo i ma się dziać - taka kolej rzeczy na świecie. Czasem coś dobrego, czasem złego.

Zabawne, jak pewne rzeczy, np. praca, potrafią zmienić i przewartościować trochę człowieka i jego światopo(d)gląd... np - jako dziecko blokowiska od zawsze chciałem mieszkać w starej kamienicy. Kojarzyła mi się z mieszkaniem mojej śp. Ciotki na Jeżycach - wysokie stropy, pożółkłe przedwojenne fotografie, prawie wiekowe dębowe meble, zapach konfitur oraz czegoś nieokreślonego, czego nie umiem nazwać*. Dzięki spisywaniu wodomierzy poznałem też drugą, traumatyczną stronę kamienic - wspólne wc na korytarzu, klitkowatość łazienek (albo wanna w kuchni), smród i grzyb. Są Kamienice i są kamienice... chyba zostanę przy blokowisku.

Dodatkowo okazało się, że dla kogoś jest się TORTEM. i to ważnym, metafizycznym. Słodkim miejscami, czasem kwaśnym lub gorzkim. Rzadziej słonym.

I mimo nieporozumień lubię to Nasze bycie dla siebie tortem. Bo dzięki czasem lekko gorzkiej lub słonej nucie nie grozi nam zasłodzenie się na śmierć, w końcu nasz tort to Sacher :-) O!

*ale był przyjemny.

11:27, empi17 , Life
Link Komentarze (1) »
sobota, 14 maja 2011
Mam tak samo jak Ty...

Tak, Warszawa jest fajna :-) Jak śpiewał już kiedyś Niemen. Złaziliśmy kilometry trasy, zrobiliśmy mnóstwo zdjęć, zwiedziliśmy ciekawe miejsca... Był super kebab i gorąca czekolada na Starówce. Pomnik studenta na UW oraz pawie w Łazienkach. Nawet miejscami było słońce. Były zdjęcia przy zabytkowych autach (Warszawa 203, Volvo P1800, Citroen BL11, Barkas Framo V901). Był Zamek Królewski, Wiejska i Pałac Pod Blachą. Był Dom Bez Kantów, Ogród Saski i Grób Nieznanego Żołnierza.

Byliśmy My. Razem.

I to największy plus tego wyjazdu :-)

16:49, empi17 , Life
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 18 kwietnia 2011
Bądźmy realistami, żądajmy tego, co niemożliwe.

Ernesto Rafael Guevara de la Serna

Żądajmy od siebie i od innych. Ale przede wszystkim od nas samych. Nie chodzi o to, żeby to od razu osiągnąć. Chodzi o to, by wysoko mierzyć. Bo wizje rodzą się w głowach.

Tak a'propos sytuacji w Hufcu ;-)

22:26, empi17 , ZHP
Link Komentarze (1) »
sobota, 16 kwietnia 2011
Naleśniki z nutellą

:-)

Tak. Ona i On. Rozmowa podczas burzy mózgów nad wypadem do "stolycy", dużo śmiechu i planowania. Trochę irytacji i marudzenia, kiedy ścierają się wizje (poglądy coś w sobie mają, że podczas ścierania irytują i marudzą).

A w tym wszystkim one - naleśniki z nutellą. Pogodzone ze swym losem.

poniedziałek, 21 marca 2011
Żelazna logika systemu...
- My nie zadajemy pytań!

- Dlaczego?

- Nie wiem, nie pytałem...
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 23